piątek, 7 marca 2014

Od 10 marca 2014 w Visionario Udine Film pt"Ida"




Jesteśmy dumni, że festiwal zakończyła nowojorska premiera +Idy+ Pawła Pawlikowskiego – powiedziała PAP dyrektor Festiwalu Aviva Weintraub. Jak dodała Weintraub, tegoroczna edycja imprezy z różnej perspektywy opisywała doświadczenia Żydów na świecie.
W czwartek "Idę" zaprezentowano w Lincoln Center dwukrotnie. Podczas pokazu reżyser wezwał widzów, aby patrzyli na "Idę" przede wszystkim jak na obraz filmowy. Jak uzasadniał, znalazł się w takim momencie swego życia, że zapragnął wrócić do czegoś, co znał z dzieciństwa oraz z opowieści rodziców.
Reżyser, nagrodzony gorącymi brawami, odpowiadał na pytania widzów, zaciekawionych historią młodej nowicjuszki w zakonie, która okazała się Żydówką, jak też doceniających walory formalne filmu.
- Chciałem zrobić film o takiej Polsce, która już nie istnieje, o Polsce, którą pamiętam mgliście z mojego dzieciństwa – wyjaśnił. "Idę" nazwał subiektywnym wizerunkiem kraju z roku 1962.

Reżyser komplementował m.in. kreującą tytułową rolę Agatę Trzebuchowską. Wspominał, że nie mógł znaleźć odpowiedniej kandydatki do tytułowej roli ani pośród aktorek, ani w szkole teatralnej. Na studentkę filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, której powierzył to zadanie, natrafił w warszawskiej kawiarni. Określił wykonawczynię Idy jako bardzo spokojną, inteligentną i znakomicie nadającą się do odtwarzanej roli.



Źródło: PAP
W odpowiedzi na pytanie jednego z widzów zdziwionego, że Ida, po odkryciu, że jej żydowscy rodzice zostali zabici przez Polaka, nie zmieniła decyzji, by zostać zakonnicą, reżyser powiedział, że podjęła ona swą własną, duchową podróż.
- Taki właśnie zrobiłem film – podkreślił, zgadzając się, że ktoś inny mógł wyobrazić sobie inne zakończenie.
Reżyser dodał, że jego babka ze strony ojca była Żydówką, lecz za sprawą matki dorastał głównie w katolickim świecie.
Według Pawlikowskiego film spotkał się w Polsce w przeważającej mierze z pozytywnym przyjęciem, z marginalnymi jedynie głosami zarzucającymi mu "antypolskość".
Nawiązując do komentarzy widzów podnoszących walory formalne filmu, jego subtelność, piękno i wysmakowane zdjęcia, reżyser powiedział m.in., że pragnął "ożenić dramat i akcję z obrazami". "Idę" nazwał rodzajem modlitwy i medytacji. Nie zamierzał – jak to ujął – pokazać zbyt wiele, lecz zamiast tego koncentrował się na kilku znaczących elementach.
Twórca mówił też o wyzwaniach podczas kręcenia poszczególnych scen. Scenariusza nie traktował jako czegoś nienaruszalnego, lecz modyfikował go na gorąco w trakcie realizacji filmu.
Jak powiedziała PAP po projekcji mieszkanka Nowego Jorku Joy Kestenbaum, temat "Idy" jest bardzo na czasie, ponieważ stanowi kontynuację procesu zrozumienia relacji między Polakami i Żydami. Jej zdaniem film z wrażliwością powracał i do polskiej przeszłości, i do tego, co się działo z Żydami. Reżyser uchwycił, zauważyła, wiele ważnych spraw dając ludziom materiał do przemyśleń.
- Film jest pięknie fotografowany i podobało mi się też charakterystyczne zwalnianie tempa w kluczowych momentach – dodała Kestenbaum.
Akcja "Idy" rozgrywa się na początku lat 60. XX w. Anna, młoda nowicjuszka, sierota wychowywana w zakonie, przed złożeniem ślubów poznaje Wandę Gruz (gra ją Agata Kulesza), swoją jedyną krewną. Od Wandy, która jest jej ciotką, dziewczyna dowiaduje się, że jest Żydówką i że naprawdę nie nazywa się Anna, lecz Ida Lebenstein. Poznaje też tragiczną historię swoich rodziców, zamordowanych podczas wojny.
23. New York Jewish Festival trwał od 8 do 23 stycznia; pokazano na nim 49 filmów z 10 krajów, m.in. z Francji, Izraela, Niemiec, Rosji, USA i Wielkiej Brytanii oraz Polski. Jak w rozmowie z PAP dyrektor Festiwalu Aviva Weintraub podkreślała, że w tym roku festiwalowi towarzyszyło wiele ciekawych imprez m.in. sympozjum na temat roli festiwali, "klasa mistrzowska" z udziałem renomowanego reżysera Amosa Gitai, program koncentrujący się na pracach Yael Bartany oraz wystawa plakatów Saula Bassa.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza